26maj2018

26 Maj 2018    |    Imieniny obchodzą: Filip, Paulina, Marianna
trans 
Get Adobe Flash player
Jesteś tutaj: Home » Pasje » separator pasja » Muzyka » Dancing z Maleńczukiem

Dancing z Maleńczukiem

Maciej Maleńczuk – artysta niepokorny, poeta, przez laty członek słynnej grupy Pudelsi, znów pojawił się w Koninie. Dnia 9 grudnia na scenie Oskardu zaprezentował materiał sygnowany Psychodancing. Razem z zespołem zagrali zestaw utworów nieznacznie różniący się od tego, z którym przyjechali w czerwcu 2010 roku.

miniatura5213
kjr5194
kjr5200
kjr5208
kjr5210
kjr5239
kjr5243
kjr5250
kjr5255
kjr5272
kjr5297
kjr5316

Zaznaczam, że jest to show na najwyższym poziomie artystycznym. Można nie lubić tego rodzaju muzyki, można nie lubić Macieja Maleńczuka, ale trzeba przyznać rację w tej kwestii. Kompozycje utrzymane w konwencji pastiszu, z ogromnym dystansem odegrane utwory nawiązujące do klimatu starych dancingów. A lider w roli wodzireja – to świetna konferansjerka, zgrabnie wplatane, między kolejne kawałki, anegdoty z życia, nie tylko lidera i zespołu.

Maleńczuk nie odcina się od swojej artystycznej przeszłości – w zestawie piosenek pojawiają się przeboje z repertuaru Püdelsów, na przykład „Tango libido”, „Kwas”, „Uważaj na niego” czy, pożyczony od Piotra Szczepanika, „Nigdy więcej”. Czerpie również z płyt nagrywanych z innymi artystami, chociażby z Wojciechem Waglewskim – „Praca na saksach”, interpretuje, we własnym stylu, klasyki polskiej piosenki – „Płonie stodoła” Czesława Niemena, „Wakacje z blondynką” oryginalnie wykonywane przez Macieja Kossowskiego i „Cicha woda” autorstwa Zbigniewa Kurtycza. Maleńczuk sprawia, że słucha się ich znakomicie,       a upływ czasu okazuje się nie mieć żadnego znaczenia.

Jednak lwią część występu stanowiły przeboje z solowych płyt artysty – „Psychodancing”      i „Psychodancing 2”. Pojawiła się, bardzo entuzjastycznie przyjęta, „Dawna dziewczyno”, która to kompozycja okazała się być pretekstem do indywidualnych popisów. Była to jedna    z ciekawszych części koncertu – skład zespołu posiadane wysokie umiejętności warsztatowe udowodnił wariacjami na temat melodii do tego utworu. Perkusista Maciej Muraszko, basista Andrzej Laskowski, gitarzysta Jakub Frydrych i klawiszowiec Grzegorz Stasiuk to biegli instrumentaliści, nie bojący się wędrować szlakami, które trudno jest skojarzyć z ówczesną twórczością Maleńczuka. Wyczekiwane „Ostatnia nocka” czy „Gdzie są przyjaciele moi” (pochodzące z projektu Yugopolis) podniosły temperaturę na widowni.

Mimo zmęczenia zespół, który, jeśli wierzyć Maleńczukowi, zagrał w tym roku 140 koncertów, podchodzi do każdego koncertu indywidualnie i nie czuć, żeby grał z obowiązku. Z werwą grane utwory dostarczają przyjemności, a że muzyków lider ma doskonałych (solo na klawiszach było tego dowodem), nie ranią uszu. Osobiście wolałbym jednak zobaczyć legendarne Homo Twist, którego estetyka najmocniej do mnie trafia. Jednak to już niemożliwe, z uwagi na to, że w obecnych czasach Maleńczuk trafił w „10” z obecnymi propozycjami i wygląda na zadowolonego – niech tak zostanie, wszak w życiu najważniejsze to być szczęśliwym.

Adam Widełka