20luty2018

20 Luty 2018    |    Imieniny obchodzą: Leon, Ludmiła, Eustachy
trans 
Get Adobe Flash player
Jesteś tutaj: Home » Pasje » separator pasja » Literatura » "Kres i początek" - wielki pontyfikat - recenzja

"Kres i początek" - wielki pontyfikat - recenzja

Na jego pogrzeb przybyły rzesze ludzi, rzec można olbrzymie tłumy, które wyruszyły do Rzymu z całego świata, by oddać ostatni już hołd papieżowi. Jego pontyfikat trwał wyjątkowo długo. Ponad ćwierć wieku. Ale był niezwykły nie tylko pod względem długości. Wrgh
Karol Wojtyła pewnego październikowego dnia decyzją konklawe został nominowany na następcę świętego Piotra. Na jego barki złożono tak wiele. A on, przybysz jak sam siebie określił „z dalekiego kraju”, zza żelaznej kurtyny od pierwszego wystąpienia w Watykanie podbił serca wielu. Pokochały go miliony, nie tylko katolicy. Umiał zaskarbić sobie sympatię tym, że był wspaniałym humanistą, dobrym człowiekiem, wrażliwym bratem, który pomocną dłoń wyciągał do każdego. Szanował wszystkich – bez względu na kolor skóry, religię i pochodzenie. On po prostu w każdym człowieku widział Boga i realizował przykazanie miłości, by kochać bliźniego jak siebie samego. Nic więc dziwnego, że po jego śmierci płakał cały świat. Zostały po nim pisma, encykliki, adhortacje, kazania, nauczanie, homilie… zostały słowa, które stały się jego testamentem dla ludzi, jego przesłaniem i wskazówką, jak żyć.

O Janie Pawle II napisano bardzo wiele książek. Jego biografie trafiły na póki księgarni jeszcze za jego życia. Jedną z nich była książka Świadek nadziei autorstwa George'a Weigela. Bardzo szybko osiągnęła ona status bestsellera. I nic dziwnego, bo jest wyjątkowa. Dokładna i napisana z wielką starannością. Jej autor obiecał samemu Karolowi Wojtyle, że po jego śmierci dzieło dokończy. Weigel słowa dotrzymał. Powstała kolejna książka o Wielkim Pontyfikacie. „Kres i początek” doczekał się i polskiego wydania.

Czym jest ta publikacja? Opisem końcowych lat pontyfikatu Jana Pawła II oraz jego podsumowaniem. O samej lekturze można pisać wiele. Jest ona bardzo obszerna, pięknie wydana i doskonale napisana, choć łatwa w odbiorze nie bywa. Próżno szukać w niej sensacji czy plotek z papieskiego życia. Autor przedstawia papieża jako można rzec osobę służbową. Jako polityka i rządzącego Kościołem i Watykanem przywódcę. Lektura dzieli się na cztery części. Pierwsza z nich obejmuje lata 1945-1989, a więc czas nie tylko posługi papieskiej, ale i kapłańskiej. Dla ciekawych dlaczego taki przedział czasowy wybrał autor odpowiem od razu – bo cały ten czas noszenia sutanny przyczynił się do wielkiego przewrotu jakim był upadek komunizmu, a faktem bezspornym jest, że Jan Paweł II miał w nim swój udział. Na jego papieskie decyzje wpływały doświadczenia z Polski.  Druga część książki jest poświęcona wprowadzeniu Kościoła w trzecie tysiąclecie i dotyczy przygotowań oraz obchodów Wielkiego Jubileuszu. Trzecia część to ostatnie lata na Karola Wojtyły oraz śmierć. To opowieść o latach bólu, cierpienia, zmagania się z chorobą i niedoskonałością ciała. Autor wspomina ostatnie dni Jana Pawła II i jego odejście – czas, który okazał się wielkimi rekolekcjami dla świata, choć prowadzący je nie miał głosu, nie mówił. W ostatnim czasie swych dni nauczał gestami, przyjmowaniem cierpienia, tuleniem krzyża. Koniec książki to podsumowanie. Podsumowanie wielu dni na watykańskim tronie, podsumowanie nauczania, wizyt, gestów, decyzji i próba oceny pontyfikatu. „Santo subito” wołał tłum. Czy miał rację? Weigel podziwia Wojtyłę, jest jego zwolennikiem, ale i ma odwagę podkreślić pewne niedoskonałości owego pontyfikatu od razu szukając przyczyn tych słabości. Dzięki tej książce zrozumiałam jak bardzo trudno stać na czele wielomilionowej grupy, kierować małym państwem jakim jest Watykan, ale z największą liczbą „obywateli” jaką szczyci się wśród państw Kościół katolicki. Trudno być namiestnikiem Piotra, trudno podołać olbrzymiemu ciężarowi obowiązków, spotkań, pracy duszpasterskiej. I mimo niedoskonałości uważam, że Jan Paweł II radził sobie znakomicie.

Czy ja tę książkę czytałam? Raczej nie – ja ją studiowałam, dzięki niej wspominałam, wracałam do lat młodości i dzieciństwa. Uważam, że jako członek pokolenia JPII miałam spore szczęście żyć w czasie pontyfikatu tak wyjątkowego papieża, dobrego człowieka, który jest mi bliski jak ojciec, dziadek. Lektura „Kresu i początku” mocno mnie wzruszyła, przypomniała to, co działo się na moich oczach, a co komentowało wielu. Długo pewnie jeszcze nie będą milkły echa papiestwa Karola Wojtyły. Jego beatyfikacja, a myślę, że i wkrótce kanonizacja nie pozwoli ludziom zapomnieć o wojtyłowym dziedzictwie. Legenda papieża z Wadowic będzie wiecznie żywa. Weigel wielokrotnie chyli czoło przed Janem Pawełem II. Ale i również pisze o nim bez jakiejś nabożności czy egzaltacji. Chwali jego inteligencję, zdolności dyplomatyczne. Przypomina co martwiło ojca świętego, czym podlegli mu kapłani sprawiali rozczarowanie i zawód.

Z kart tej książki wyłania się postać wyjątkowa, którą ja ogromnie cenię. Jeśli chcecie przeżyć ten pontyfikat jeszcze raz, jeśli bardziej chcecie poznać najwybitniejszego Polaka XX wieku lektura „Kresu i początku” okaże się niezastąpiona. Serdecznie do niej zachęcam. To wyjątkowe godziny z książką w ręce.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik 

Źródło: lubimyczytac.pl