23maj2018

23 Maj 2018    |    Imieniny obchodzą: Iwona, Michał, Dezyriusz
trans 
Get Adobe Flash player
Jesteś tutaj: Home » Pasje » separator pasja2 » Zwierzęta » Pies pod choinkę?

Pies pod choinkę?

Kiedy zaświeci pierwsza gwiazdka, będziemy zerkać w kierunku choinki i piętrzących się pod nią prezentów. Oby żadnym z nich nie okazał się psiak... Bo święta szybko się kończą, a żywy problem zostaje i ma coraz większe wymagania.

Święta to dramat setek czworonogów. Pracownicy schronisk oraz działacze organizacji opiekujących się zwierzętami co roku biją na alarm – psy dawane jako prezenty często później trafiają na ulicę albo do przytulisk. Nieskonsultowane z domownikami dary wałęsają się po mieście, zamieszkują piwnice bloków czy ogródki działkowe. Zdarza się, że pozbawione opieki po prostu giną. Fantazja ludzi myślących, że sprawią komuś miłą niespodziankę, ofiarowując żywe stworzenie, nie zna granic. Podejmują takie decyzje, bo widzą rodzinne reklamy, jakich mnóstwo przed świętami. Kierują się bardziej emocjami niż rozsądkiem. Niejeden pies, który trafił do schroniska po Bożym Narodzeniu jako słodki szczeniak, pozostaje tam długie lata, nierzadko do końca swojego życia.

Taki piękny szczeniaczek...
Dawno temu rasowe zwierzę było naprawdę królewskim darem. Cenionym
i szanowanym dowodem łaski oraz przyjaźni. Dziś psy w typie rasy, o nieudokumentowanym pochodzeniu, proponowane są na stronach internetowych: „Chcesz sprawić komuś prezent pod choinkę? Kup trzymiesięcznego szczeniaka rasy golden retriever. Jest odrobaczony i zaszczepiony”, „Mam świetny pomysł na podarunek świąteczny – owczarki niemieckie. Urodziły się 4 tygodnie temu. Są urocze, do sprzedania osiem sztuk. Idealne dla dzieci”. Niestety, zwłaszcza w grudniu tego typu zachęty trafiają na podatny grunt.

Dla miłośników zwierząt oczywiste jest, że przyjęcie żywej istoty pod swój dach to bardzo ważna decyzja i nie powinna być podjęta w szale świątecznych zakupów. Pierwsze dni w nowym domu są dla szczeniaka niesłychanie istotne. Opieka nad nim wymaga większej dyscypliny i samozaparcia niż zajmowanie się chomikiem czy nawet kotem. By się o tym przekonać, warto przeprowadzić prosty trening, który zaoszczędzi wiele emocji i pieniędzy.

Trzeba najpierw kupić smycz i przez 40 dni wychodzić z nią kilka razy dziennie na spacery oraz zabierać na wszystkie wyjazdy. Jeśli sprosta się zadaniu, można zacząć myśleć o posiadaniu pupila. Dobrze też wykonać ostateczny test i pojechać do schroniska. Jeśli nie zadrży serce i nie uroni się łzy, lepiej odpuścić sobie żywe zwierzęta. Drewniany kot i plastikowy pies Pluto w zupełności wystarczą.

Okres świąteczny to dobra okazja do rodzinnej dyskusji na temat tego, czy w domu mógłby pojawić się czworonóg. Robiąc zakupy, warto sprawdzić, ile kosztuje karma, smycz i inne przydatne przedmioty. Można zapytać innych właścicieli, jakie są koszty leczenia weterynaryjnego. Jeśli dziecko naprawdę marzy o zwierzaku, rodzice mogą na początek kupić mu interaktywnego psa lub kota. Cena zabawki to około 200 złotych.

Gdy mija magia świąt...
„Nie bądź katem. Pies to nie zabawka” – tak zatytułowana kampania społeczna ma nas uczulić na problem niechcianych żywych prezentów. Ten film przez wielu internautów został uznany za szokujący. Można na nim zobaczyć, jak przy wigilijnym, odświętnie udekorowanym stole siedzi uśmiechnięta rodzina. Przyszła pora na rozpakowanie prezentów – chwila, na którą najbardziej czeka kilkuletni chłopczyk. Okazuje się, że w jednym z pudełek jest szczeniak podobny do Reksia ze słynnej kreskówki. Na dziecku nie robi wrażenia.

Co teraz? Najlepiej pozbyć się nietrafionego podarunku. Pan domu wyciąga z komody pistolet i przy wszystkich strzela do zwierzaka.
Być może krytycy spotu mają rację, zarzucając mu przejaskrawienie. To jednak trafna metafora tego, co będzie działo się zaraz po Bożym Narodzeniu, kiedy do polskich schronisk trafią tysiące czworonogów będących nieudanymi prezentami – ich liczba jest nawet o 30 procent większa niż w innych miesiącach.

Fundacja Pomocy Labradorom PRIMA powstała dwa lata temu z miłości i z chęci niesienia pomocy najbardziej potrzebującym psom tej rasy.
– Widzieliśmy wiele przykładów nierozsądnych prezentów. Tarapaty zaczynają się, kiedy z małej słodkiej kuleczki wyrasta duży pies. I kiedy pojawia się problem opieki lub nie ma co z nim zrobić w czasie wakacyjnego wyjazdu. Takie sytuacje zdarzają się niestety bardzo często – mówi Tomasz Piecha, prezes Fundacji PRIMA. – Tak narodził się pomysł akcji „Pies pod choinkę?

Tylko pluszowy!”. By dotrzeć do jak największej liczby osób, na potrzeby kampanii stworzyliśmy opowiadanie „Magazyn niechcianych prezentów”. Mówi ono o losach żywych, gwiazdkowych podarunków, które, kiedy mija radosny nastrój świąt, stają się ciężarem dla właścicieli. Opowiadanie spotkało się z dużym odzewem i było publikowane na wielu portalach. Zwracały się do nas osoby, które chciały przerabiać jego tekst na szkolne jasełka, kilka szkół urządziło na jego podstawie lekcje pokazowe.

Na potrzeby następnej edycji stworzyliśmy kolejne opowiadanie „Druga szansa”, które również zostało ciepło przyjęte przez naszych czytelników. Mamy nadzieję, że właśnie w taki sposób uda nam się dotrzeć do serc potencjalnych właścicieli psów – opowiada Tomasz Piecha.
Według Natalii Freliszek z Fundacji „Boksery w potrzebie” sprowadzenie braci mniejszych do roli gwiazdkowej niespodzianki może działać na podświadomość obdarowywanych – oto dostali piękną, małą i „pluszową” rzecz, którą, kiedy im się znudzi, będzie można wymienić na inną, komuś oddać, a może wyrzucić…

– Wiedza o chęci posiadania psiego przyjaciela przez osoby trzecie nie jest wystarczającym powodem, aby podejmować za kogoś tak fundamentalne dla domowego życia decyzje! Osoba chcąca nabyć zwierzaka powinna sama wybrać gatunek, rasę i cechy psycho-fizyczne wymarzonego pupila, które będą kompatybilne z jej doświadczeniem, temperamentem, ilością wolnego czasu, warunkami lokalowymi itd. – mówi Natalia Freliszek.

Opowiada, że wiele złamanych losów jej podopiecznych to skutki „przyjacielskiej ofiarności”, czyli kompletnego braku wyobraźni. Liczba takich przypadków nasila się w okresie noworocznym i wiosennym, kiedy po pierwszych zachwytach nad sapiącą, rozszalałą kulką ze zmarszczoną kufą pojawia się złość i frustracja, bo nie słucha, pogryzła buty, przewróciła wazon... Zdarzają się także telefony, w których osoby z fundacji słyszą, że adoptowany pies ma być niespodzianką. Stanowczo odmawiają, szukając opiekunów świadomych i wrażliwych na krzywdę zwierząt po przejściach.

Izabela Dobrosz z Fundacji „Adopcje Malamutów” ze smutkiem stwierdza, że niekiedy więcej czasu poświęcamy na zakup pralki niż czworonoga, a to ogromny błąd. Psy ras północnych są specyficzne – przez lata wykorzystywano je do transportowania ładunków saniami i pod tym kątem były selekcjonowane. Dorosły alaskan malamut waży ok. 35–42kg,  jest bardzo silny, wytrzymały i dość niezależny. Ma wielką potrzebę eksploracji terenu – jeśli jej nie zaspokoimy, nagromadzoną energię rozładuje tak jak będzie potrafił: na meblach, kopiąc dziury na podwórku, uciekając lub wyjąc. Kolejna kwestia to sierść, która jest łatwa w utrzymaniu i wbrew pozorom chroni także przed ciepłem, ale podczas linienia pies gubi gigantyczne jej ilości. Pedanci mogą mieć z tym problem. A niektórzy, niestety, często wybierają tę rasę tylko i wyłącznie ze względu na atrakcyjny wygląd, nie znając jej potrzeb.

– Kilkakrotnie zdarzyło się, że ktoś oddawał szczeniaka, którego dostał w prezencie, ale o wiele częściej jest tak, że trafiają do nas psy okołodwuletnie, kiedy osiągną pełnię sił, a wszelkie metody ich utemperowania spełzają na niczym – mówi Izabela Dobrosz. Apeluje, aby decyzję o zakupie czworonoga konkretnej rasy podejmować na chłodno, bez emocji, po dokładnym przeanalizowaniu „za” i „przeciw” oraz realnej ocenie czasu i pracy, jakie jesteśmy w stanie poświęcić zwierzakowi. Wtedy będziemy mieć pewność, że ukochany pupil nie zmieni się w nasz największy koszmar.

Źródło: pies.pl

Foto: pieski.net